Płaskowyż Studni Słońca
Brutallus pokonany
Kalecgos pokonany
Przez tysiąclecia mistyczne zlewisko energii znane jako Studnia Słońca nasycało żądne magii wygnane wysokie elfy. Niewyczerpalna moc Studni Słońca wypełniła elfy i zaopatrywała je w stały dopływ tajemnych mocy. Przez pokolenia wysokie elfy chroniły i troszczyły się o studnię, korzystając z jej mocy nawet poza swą ojczyzną, Quel'Thalas.
Pomimo, iż elfy cierpiały potężne porażki w Wojnach Trolli i Drugiej Wojnie z Hordą, Studnia Słońca pozostawała nienaruszona... zanim nie nadeszła Plaga. Bez ostrzeżenia, rycerz śmierci Arthas, waleczny sługus Króla Lisza poprowadził swe nieumarłe armie w bezlitosnym ataku na królestwo elfów.
Niepowstrzymana przez desperackie próby obrony elfów, Plaga przemaszerowała w kierunku Studni Słońca likwidując każdego, kto próbował stanąć jej na drodze. Legendarny król Anasterian Sunstrider zmierzył się z Arthasem próbując spowolnić natarcie nieumarłych, ale nawet jego niezłomna wola i nieprzeciętne moce okazały się niczym w pojedynku z bezlitosnym rycerzem śmierci.
Pozostawiając elfią stolicę w ruinach, Arthas wkroczył triumfalnie na teren Studni Słońca i wrzucił kości zmarłego nekromanty Kel'Thuzada w pulsującą światłość. Ten czyn natychmiastowo skaził świętą studnię. Wiedząc, że przypieczętował los wysokich elfów, Arthas opuścił ich królestwo ze świeżo wskrzeszonym Kel'Thuzadem by ponieść sztandar Króla Lisza w inne krainy. Jednak wielu żołdaków Plagi pozostało aby bestialsko pastwić się nad resztką pozostających jeszcze przy życiu elfów.
Strażnik lasu Lor'themar Theron zorganizował resztę ocalałych by walczyć z nieumarłymi, ale to powrót Księcia Kael'thasa zapalił w sercach elfów iskrę nadziei.
Niestety, wkrótce Kael'thas dowiedział się, że największym niebezpieczeństwem dla jego ludu nie jest teraz Plaga, lecz sama Studnia Słońca. Skażone moce studni wciąż napełniały nie tylko elfów, ale wszystko co zbudowali. Z biegiem czasu nekromanckie siły zgładziły by elfów i rozprzestrzeniły nieuleczalną truciznę po okolicznych terenach.
Kael'thas doszedł do bolesnego wniosku, że Studnia Słońca, ośrodek ich kultury i nauki musi zostać zniszczona. Wykonał więc plan, który nieodwracalnie zmienił los elfów. Z pomocą pozostałych przy życiu potężnych magów, wsparty przez Lor'themara i grupę obrońców-ochotników, Kael'thasowi udało się zniszczyć mistyczną Studnię Słońca.
A przynajmniej tak mu się wydawało.
Energie Studni Słońca zostały rozproszone, jednak nie cała ich esencja została stracona. Tajemniczy osobnik imieniem Borel zebrał to, co pozostało z jej energii i ukrył to w postaci śmiertelniczki, dziewczyny zwanej Anveeną.
Po zniszczeniu Studni Słońca, Kael'thas ogłosił, że od tej pory jego lud zwie się sin'dorei, lub krawymi elfami, by nigdy nie zapomniano tych, którzy polegli w obronie ich ojczyzny.
Pomimo, że zagrożenie ze strony Studni Słońca minęło, Kael'thas nie przewidział, że jej strata wywrze taki efekt na jego ludziach. Elfy bardzo ucierpiały utratę studni, dla wielu z nich była ona źródłem energii przez całe życie. Dopiero utrata Studni Słońca pokazała, jak bardzo uzależnili się oni od jej mocy. Z upływem czasu, elfy zaczęły chorować i najmłodsi oraz najstarsi spośród nich zmarli. Zdeterminowany by znaleźć lekarstwo na uzależnienie swych ludzi, Książe Kael'thas poszukiwał odnowionych źródeł tajemnych mocy i wkrótce znalazł się na usługach demona Illidana Stormrage.
Z pomocą Illidana, krwawe elfy znalazły tymczasowe zastępstwo, dowiadując się, jak wysysać energię z innych by ulżyć sobie w bólu. Z czasem, gdy Kael'thas pomagał Illidanowi zwalczać jego kolejnych wrogów, zaczął polegać coraz bardziej na piekielnej energii: mrocznej i zatruwającej esencji dzierżonej przez sam Płonący Legion.
Teraz, nasycony nowo znalezionymi mocami Kael'thas odwrócił się od swego dotychczasowego pana, Illidana i wreszcie powrócił do Quel'Thalas, obiecując ostateczne wybawienie swego ludu. Porwał więc śmiertelną posiadaczkę mocy Studni Słońca, Anveenę. Wielu wierzy, że oddanie księcia piekielnym mocom zachwiało jego postawę, i że teraz szuka on nowego mistrza, władcę demonów Płonącego Legionu, tak przerażającego, że nawet mężny Illidan zadrżałby na dźwięk jego imienia:
Kil'jaedena.

